Polska jest czlonkiem Unii Europejskiej.
Pojawia sie wrazenie - znane w Polsce z czasow minionych - ze im wiecej mowi
sie o wolnosci, demokracji i prawach czlowieka, tym bardziej sa one
traktowane instrumentalnie i reglamentowane.
W czasach PRL bylismy czlonkami Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej.
Wowczas obowiazywala socjalistyczna doktryna gospodarki scentralizowanej i
planowej, a panstwo handlowalo nawet pietruszka.
W przestrzeni publicznej na skale masowa uprawiano propagande przy pomocy
frazesow o demokracji socjalistycznej, wyzwoleniu ludu pracujacego miast i
wsi. Caloksztalt zycia spolecznego, politycznego i gospodarczego byl
przepojony wszechobecna ideologia marksizmu-leninizmu.
Z ZSRS, "swiatowa ojczyzna proletariatu", laczyly nas "braterskie stosunki",
ktore mialy oslodzic istote sprawy, czyli zwasalizowanie Polski.
Istote owczesnych realiow ekonomicznych dobrze oddaje kawal z tamtych
czasow: "
Jakie czerpiemy korzysci z przynaleznosci do RWPG?
Ogromne, bo na przyklad Polska wytwarza gliniane kogutki, ktore potem
wymienia z Czechoslowacja na male kurczaki.
Z kurczakow wyrastaja dorosle kury, ktore wyjezdzaja do NRD.
W zamian za to Polska dostaje malutkie swinki.
Ze swinek wyrastaja dorodne wieprze, a potem wywozi sie je do Zwiazku
Radzieckiego.
Wtedy zas w zamian za te wieprze do Polski nadchodzi
transport pierwszej
jakosci radzieckiej gliny, potrzebnej do wyrabiania kogutkow...".
(...)Paradoksem jest, ze dzisiejsza Unia Europejska, choc odwoluje sie do
hasel gospodarki rynkowej, jest rowniez rynkiem regulowanym,
zcentralizowanym i odgornie planowanym.
Komisja Europejska rowniez narzuca krajom czlonkowskim obowiazujace
rozwiazania w obszarze spoleczno-gospodarczym.
Blisko 80 proc. prawa gospodarczego obowiazujacego w Unii Europejskiej to
prawo wspolnotowe.
Przecietnie co druga ustawa uchwalana przez parlamenty narodowe bierze swoj
poczatek w Brukseli, ktora decyduje o przepisach, normach, koncesjach,
procedurach, regulacjach, ograniczeniach.
Wewnatrz UE obowiazuje ponad 100 tys. roznego rodzaju przepisow, uregulowan,
norm i standardow.
Nie dziwi zatem, ze dla coraz wiekszej rzeszy Europejczykow Unia Europejska
jest synonimem antydemokratycznej i antyrynkowej struktury opartej na
quasi-socjalistycznych zalozeniach.
W przeciwienstwie do RWPG informatyzacja, rozwoj technologiczny i
wyrafinowane techniki zarzadzania spowodowaly, ze Unia Europejska ma
znakomite instrumenty kontroli, lacznie z satelitarna kontrola obsianych
powierzchni rolniczych.
Dlatego brukselska petla zaciska sie wyjatkowo bezwzglednie i skutecznie.
Roznica polega na tym, ze w realiach ksiezycowej gospodarki w krajach RWPG
notoryczny brak towarow i uslug stwarzal panstwowym przedsiebiorstwom
znakomite warunki do trwania.
To, co wyprodukowaly, znajdowalo zbyt bez wzgledu na jakosc.
W RWPG obowiazywala specjalizacja z gwarantowana sprzedaza na eksport.
Odgornie ustalano, ze np. polskie firmy beda sie specjalizowaly w
inwestycjach energetycznych czy drogowych i dzieki temu nasze
przedsiebiorstwa przebily sie na rynkach miedzynarodowych, glownie w krajach
rozwijajacych sie i tzw. Trzeciego Swiata.
W UE filozofia jest odmienna, ale efekt w pewnym sensie podobny, bo rowniez
tworza sie monopole.
Problem nadprodukcji towarow i uslug zamiast rozwiazania poprzez zasade
konkurencji, co jest cecha wolnej gospodarki, sklania kraje czlonkowskie i
silne firmy do lobbowania limitow, kwot produkcyjnych, koncesji,
wysrubowanych norm, a takze kontrolowania kanalow dystrybucyjnych.
Wprowadzone 1 wrzesnia br. rozwiazanie odnosnie do oswietlenia jest wrecz
modelowym tego przykladem.
Zakaz sprzedazy tradycyjnego oswietlenia i zastepowania go drogimi
swietlowkami z zawartoscia stanowiacej zagrozenie rteci ewidentnie sprzyja
firmom Philips i Osram, ktore obecnie kontroluja 60 proc. rynku w Unii
Europejskiej.
Sprawa zarowek poruszyla Janusza Kochanowskiego, rzecznika praw
obywatelskich, ktory skierowal do ministra Mikolaja Dowgielewicza,
sekretarza Komitetu Integracji Europejskiej, specjalne pismo.
Uznal odgornie wprowadzony przez Bruksele zakaz sprzedazy zwyklych zarowek
za decyzje, ktorej skutki uderzaja po kieszeni konsumenta.
A to jest z kolei sprzeczne z dyrektywa UE nr 2005/32/WE, w ktorej w art. 15
ust. 5 lit. c zapisano, ze srodki wykonawcze (zrealizowania ekoprojektu,
czyli wprowadzenia tzw. energooszczednego oswietlenia) nie moga miec
znacznego negatywnego wplywu na konsumentow, a w szczegolnosci co do
dostepnosci cenowej i kosztu zuzycia produktu.
Jak wiadomo, szkodliwe dla oczu i wcale nie takie energooszczedne zarowki sa
wielokrotnie drozsze niz zarowki tradycyjne.
Rzecznik, ktory o pismie do ministra Dowgielewicza poinformowal na swoim
blogu, napisal: "wyslalem do Pana Ministra Mikolaja Dowgielewicza,
sekretarza Komitetu Integracji Europejskiej, uprzejma prosbe o rozwianie lub
potwierdzenie moich watpliwosci.
Byc moze jednak po analizie tej sprawy, ktora wydaje mi sie precedensowa -
przyjdzie czas na pytania znacznie powazniejsze.
Na dyskusje o relacji miedzy prawem krajowym i unijnym, o orzeczeniu
niemieckiego Trybunalu Konstytucyjnego w sprawie Traktatu Lizbonskiego,
czyli o tym, czy musimy w Polsce wdrazac kazdy unijny przepis, nawet jesli
wydaje sie sprzeczny z interesem narodowym, z prawami obywatelskimi lub po
prostu ze zdrowym rozsadkiem - gdy Niemcy uznali, ze nie musza".
wiecej w
http://newworldorder.com.pl/artykul.php?id=1635&tytul=Ignorancja+i+ucisk
$b za ciekawe porownaie EU do RWPG